Robaki i chwasty są moimi pomocnikami


Czytałem, że późną jesienią trzeba wyrzucać ziemie na szyję korzeniową, aby nie zamarznąć. Tak zaczęło się robić.
Rozluźnił glebę wokół jabłoni i gruszek na jedną trzecią bagnetu łopaty (małe korzenie ssące znajdowały się na górze, dlatego nie można było wejść głębiej) i rzucił trochę wokół nich ziemię, a na wiosnę splądrował ją i ponownie poluzował glebę. Drzewo znajdowało się w środku koła o średnicy 1-1,5 m.
Wiosną zacząłem wypełniać te kręgi ziołem. W przypadku poszły pokrzywy, mlecze, wszy, młode łopatki. Grubość warstwy ściółki wynosiła 20-30 cm, chwasty zaczęły gnić od dołu. Worms rzucili się tutaj, do mojego koryta. Mieszały resztki roślin z ziemią - tak więc stopniowo tworzyła się żyzna warstwa gleby. Pod koniec sierpnia zamilkło mulczowanie. Z czasem zdałem sobie sprawę, że zimą moje karmniki zamieniły się w ciepłe domy dla myszy. Późną jesienią prawie nic nie pozostało z chwastów. Tym razem postanowiłem nie zbliżać się do drzew z łopatą.
Jak wiadomo, drzewa karmione są mocznikiem lub gnojowicą tygodni po dwóch lub trzech po kwitnieniu (ważne dla kładzenia pąków owocowych - podstawą do przyszłorocznych upraw), oraz nawozami potasowo-fosforanowymi - w środku lata, aby przyspieszyć dojrzewanie drewna i poprawić rozwój owoców.
Długie pędy, często przekraczające metr, mogą nie tylko powiedzieć, że drzewo lubi mulczowanie. Zacząłem myśleć, że całkowicie zastępuje pierwszy górny opatrunek, aw chłodne lato - i podlewanie.
Drugi sos, fosfor potażowy, daje popiół (1 szklanka na 10 litrów wody), podlewając ściółkę tym naparem. Z literatury dowiedziałem się, że podczas ściółkowania szyja korzeniowa może gnić, więc zacząłem cofać się 10 cm od pnia.