Spacer leśny z Dzhonikom


Rok temu nieprzyjemna historia przypadła naszemu pupilowi, pieskowi o imieniu Dzhonik. Mąż, zamierzając udać się do lasu, postanowił zabrać go ze sobą. Gdyby wiedział z góry, co by się stało, natychmiast porzuciłby to przedsięwzięcie. Ale zazwyczaj nie myślisz o złych rzeczach. Oboje wrócili szczęśliwi, przynieśli dużo dzikiej róży, odetchnęli świeżym powietrzem. Po chwili byłem podejrzliwy wobec letargu, który pojawił się w zachowaniu Jonika. I kiedy zobaczyłem krew w moczu mojego zwierzaka, po prostu wpadłem w panikę. Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, było zbadanie psa. Kiedy spojrzałem na ciało i futro zwierzęcia, znalazłem 20 kleszczy. Jego stan zaczął się pogarszać. Po prostu leżał i nie reagował na nikogo. Potem natychmiast zwróciliśmy się do weterynarza, który wyznaczył mu kurację. Przez pięć dni zrobiliśmy 7-8 zastrzyków, kosztowało nas 500 rubli, ale jak możesz ocenić zdrowie przyjaciela? Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło, a jeśli przeciągnęlibyśmy się na nieco więcej czasu, nie moglibyśmy uratować naszego wspólnego zwierzaka. Dlatego, jeśli podróżujesz ze zwierzętami do natury, pamiętaj, że mogą istnieć takie zagrożenia. A jeśli kłopoty się zdarzają, nie leczyj się sam, skontaktuj się z ekspertami.



Tamara Semenovna Nachalova , Samara





A może to miłość?



Ten incydent miał miejsce u mojego psa o imieniu Lada, rasy rasy kaukaskiej. Oczekiwała uzupełnienia z dnia na dzień. Ale pewnego dnia, wychodząc na dziedziniec, nie znalazłem jej. Chociaż to nigdy wcześniej się nie zdarzało. Wiedząc o jej pozycji, ja oczywiście zaczęłam szukać, ale na próżno. Wieczorem było dość desperacko. Ale wtedy przy pobliskiej ulicy przyszła kobieta i zaprosiła mnie na swój dziedziniec. I była kochanką "pana młodego" Ladkina - psa bardzo złego, nazywanego przez Karata. Przyszedłem do niej i zobaczyłem interesujący obraz. Mój pies leżał w kabinie w Carat, a pięć małych puszystych brył szturchnęło ją w bok. Nowy ojciec spojrzał na nas zdziwiony, a potem na szczenięta. I dokąd poszło jego zło! Próbowałem podnieść dzieci, ale kiedy usłyszałem straszny pomruk Karata, odmówiłem tej myśli. Dopiero dwa dni później udało mi się przenieść Ladkę ze szczeniakami.



Ivan Petrovich SAMOKHIN , region Orenburg.