Jak kot mi dziękował


Jesień Prawie cała praca w daczy została już zakończona, a ja przybywam tam coraz mniej. Powinieneś zasiać czosnek, następnie spalić wysuszone wierzchołki, a następnie wykopać gladioli, a następnie ponownie wlać truskawki - nie mieliśmy kropli deszczu od końca lipca tego roku. I w każdym moim przybyciu do mojej daczy przychodzi uroczy czarny kot z białymi znaczeniami na czole i łapach. Przychodzi i patrzy żałośnie w oczy, jakby prosząc ją o litość. I zawsze dzielę się jej jedzeniem, sprowadzam z domu, czasem nawet wlewam mleko do butelki.
Bardzo mi przykro z powodu tego piękna, jak mogłeś ją zostawić na lodzie? Gdyby nie miała alergii ze swojej wnuczki, zabrałaby ją do mieszkania w mieście.
A podczas mojej ostatniej wizyty w domku była zabawna historia. Na "przekąskę" złapałem dwa kawałki mięsa z domu - kupiłem szynkę i gotowaną wołowinę. Z szynki, chociaż był bez tłuszczu, kot odmówił i zjadł z przyjemnością wołowinę. Minęło pół godziny, zanim przyszedł do mnie sąsiad:
- Posłuchaj, Natalia, mam dla ciebie dziwną prośbę. Masz kawałek chleba, przyjechaliśmy na krótki czas, więc nic z nami nie wzięliśmy.
- Tak, był chleb, ale wrzuciłem jego szczątki do kompostu.
- Nic przydatnego, kot i zjedz go.
- Jaki kot?
- Mała czarna kobieta przyszła do nas i chodziła, najwyraźniej głodna. Tak, ona sama była - patrz.
- Tak, właśnie nakarmiłem tego kota, tam, widzisz, na werandzie wciąż pozostały kawałki szynki. Chodź tu, kochanie, "zawołałem kota", skończ to, inaczej kiedy tu przyjdę ... "
- Kitty nadal zajmowała się szynką i wracała do domu, a ja wziąłem łopatę, decydując się wykopać dziurę do sadzenia malin. Nie docierając do połowy mojej akcji, zobaczyłem małego czarnego kota, który podszedł do mnie. Podeszła do mnie i zatrzymała się. W ustach trzymała trzepoczącą mysz.
"Och, jesteś moim sprytnym, och, jesteś piękna", zawodziłem. - Co robisz! To prawda: mysz w tym kraju jest bardzo zła!
"Po usłyszeniu" mnie, kot ciągnął dalej. I pomyślałem: "W końcu to ona, w wdzięczności za jedzenie, przyniosła jej zdobycz. Mogłeś gdzieś zjeść tę małą mysz, ale przyszedłeś, żeby to pokazać celowo. Oto prawdziwa wdzięczność za dobro, którego my, ludzie, tak często zapominamy.