Walczące psy


W różnych krajach, w różnych krajach, ale niemal jednocześnie pies walczący stawał się żądny i bardzo cenny. Wiadomo na przykład, że Niemcy dali dwa konie dla jednego psa.
Nasi przodkowie słowiańscy, a jeszcze wcześniej Scytowie korzystali z usług tych zwierząt, które stały się prekursorami naszych psów. Pies Scythian był szczupły, muskularny i niezwykle wytrzymały.
Na Rusi Kijowskiej psy nosiły strażników miast i wiosek, ostrzegając szczekaniem o pojawieniu się dzikiej bestii lub ludzkiego wroga. Psy towarzyszyły w kampaniach oddziału książąt Światoslava, Olega, Igora. Na stepach z daleka wyczuwali zbliżanie się jeźdźców połowskich i tatarskich, az wyprzedzeniem podnosili szczekanie żołnierzy rosyjskich na nogi. To właśnie doskonałe walory bojowe psów doprowadziły do tego, że w wielu krajach, głównie w populacji anglosaskiej, w Anglii, a później w USA i Kanadzie, służyła rozrywce i zarabianiu pieniędzy z publicznych walk psów. Była tak okrutna zabawa jak bitwa o byka z psem. Widok był bardzo krwawy. W wielu miejscach zaczęto specjalnie hodować wysokie psy o silnym uścisku, tak zwanych łobuzach. W Anglii mastif zyskał największą popularność.
Wraz z rozwojem technologii wojskowej rola psa jako aktywnego wojownika zaczęła gwałtownie spadać, a nawet zanikła. Można by pomyśleć - na zawsze. Jednak od końca XIX wieku psy zaczęły pojawiać się ponownie w armiach różnych stanów. Ale teraz nie jest już zwykłym wojownikiem, wchodzącym w bezpośrednią walkę z wrogiem. Byli sanitariusze medyczni, którzy szukali rannych i zapewnili im pierwszą pomoc, psy rozpoznawcze, psy pilnujące pasa pierwszej linii i ostrzeżenie przed zbliżaniem się wroga. Istniały również psy komunikacyjne do przekazywania raportów w sytuacji walki.
Walczące psy są dziś nadal poszukiwane. Służą na granicy, w ratownictwie, policji, a także służą jako przewodnik dla niewidomych.
A walki z udziałem psów do dziś, niestety, są popularne. Na ten temat jest żart.
Ogłoszenie na ogrodzeniu: "Pies zniknął, bull terrier, królestwo niebieskie".