Gen Scorpiona


Ten gen jest osadzony w genie ziemniaka, tak aby stonka Colorado nie tylko nie jadła, ale także unikała tego ziemniaka. Dlatego mówimy o genetycznej modyfikacji tradycyjnych produktów w celu uzyskania oczekiwanych "fenomenalnych" właściwości.


Natychmiast zrób rezerwację: nie jestem zwolennikiem lub przeciwnikiem modyfikacji genów. Wszystko zależy od etapu: jeśli na etapie eksperymentu, a następnie raczej od kibiców niż przeciwnika, jeśli na etapie powszechnej realizacji, to raczej przeciwnik niż zwolennik. Do tej pory eksperymenty są dalekie od zakończenia, a konsekwencje modyfikacji genów nie zostały w pełni zidentyfikowane, a jeśli stały się oczywiste, nie zawsze są tylko pozytywne. Dlatego jest za wcześnie, aby uwolnić "dżina z butelki", jeśli nie możemy nie tylko odeprzeć go, ale nawet nim zarządzać, nie obawiając się, że "dżin" nas kontroluje.

Opinia reklamowa naukowców i ich zwolenników

Zwolennicy modyfikacji genów (a zwłaszcza jej twórcy) działają jako aktywni agenci reklamowi: wybrzuszają pozytywy i ignorują negatywne (nie zapominając oczywiście o ich krótkoterminowych samolubnych interesach). W tym przypadku istnieje aktywne odniesienie do braku publicznej informacji naukowej na temat negatywnych konsekwencji modyfikacji lub ich nieistotności. Ale ...
Po pierwsze, gromadzenie faktów wymaga czasu, aw warunkach rewolucji (a mianowicie, konieczne jest dostrzeżenie obecnego aktywnego wtargnięcia modyfikacji genów do życia naukowego i codziennego), nie ma jej, a niektóre pozorne fakty mogą zostać wyciszone na jakiś czas. . W tym czasie, jak mówią, pociąg odjedzie. Fakty mogą się pojawić i znaczące, ale tylko modyfikacja nie zniknie. Co więcej, konsekwencje, ponieważ modyfikacja jest wprowadzana do poziomu genów, mogą objawiać się nawet w obecnym pokoleniu, w reprodukcji iw kolejnych pokoleniach, dlatego dla wiarygodnej oceny braku wpływu na ludzki genotyp, testy powinny dać pozytywny wynik nie mniej niż przez trzy pokolenia.
Po drugie, działanie może nie być bezpośrednie, ale pośrednie, a nawet ukryte. Zmodyfikowany produkt może przeciążyć układ odpornościowy, otwierając w ten sposób bramę dla innych wrogów, z których ciało umiera. Wygląda na to, że zmarł z innego wroga, a zmodyfikowany produkt wydaje się nie mieć z tym nic wspólnego. Od wirusów, w tym wirusów grypy i HIV, ludzie zwykle nie umierają bezpośrednio, umierają z powodu współistniejących chorób, ale gdy organizm walczy z wirusem, choroby towarzyszące prowadzą go do finału.

Potencjalne konsekwencje modyfikacji genów

Ciało ludzkie jest wielowiekowym ewolucyjnym produktem jego przodków i miejscowości, w której żyli, w tym żywności z tej miejscowości. W rezultacie skład widmowy osoby jest zbliżony do składu widmowego terenu, na którym żyje. Im mniej się porusza, tym mniej inwazji obcego jedzenia, tym mniej "bryłki" tej kompozycji. Dlatego im bliżej miejsca zamieszkania osoby do ojczyzny swoich przodków, tym bardziej harmonijna jest ta korespondencja. To nie przypadek, prawdopodobnie narodziło się zdanie: "Że Rosjanin jest dobry, Niemiec nie żyje".
Teraz mamy wiele publicznych faktów na temat mniejszej ochrony przed alkoholizmem małych ludzi na północnym wschodzie, lub na temat zaburzeń pokarmowych europejskich turystów w krajach południowej Azji, którzy chcieli cieszyć się lokalną kuchnią lub szkorbutem, który zadziwił podróżników, ale udało się go pokonać lokalna populacja północna.
Ponadto ludzkość nie jest nawet w stanie ograniczyć wielu biologicznych źródeł, które od dawna otaczały ją na planecie. Czy to wirusy (dlaczego nie produkują białka z wirusa grypy?), Bakterie, grzyby i grzyby, meduzy, skorpiony, chrząszcze Colorado w końcu (to naprawdę bardzo produktywne byłoby bydło!). Dlatego też nie wszystkie typy białek (nawet naturalne pochodzenie biologiczne), nasz organizm jest w stanie rozkładać się do poziomu aminokwasów. A my dodatkowo staramy się go zaskoczyć i białka sztucznego pochodzenia.
Nawet jeśli nasze ciało pewnego dnia nauczy się rozkładać wszystkie powyższe na poziom przyswajalny, to jednak ten organizm (organizm ludzki) musi się przystosować, zrekonstruować się dla tego pożywienia, a to wymaga czasu - raczej ewolucyjnego niż rewolucyjnego (wybuchowego) czasu. Ta umiejętność asymilacji musi objawiać się w człowieku, wielokrotnie przekazywana potomstwu, a tym samym zdobywać w niej przyczółek.
W międzyczasie ... Tak długo, jak organizm asymiluje w kierunku określonym przez naturę, niezbędne substancje, przedłużając w ten sposób jego istnienie i jednocześnie rozwijając się. Część substancji wysyła poprzez układ immunologiczny do wykorzystania, zwiększając obciążenie tego systemu. Dopóki układ odpornościowy nie wytrzyma tego obciążenia, ciało żyje. Jak tylko obciążenie przekroczy granicę możliwości organizmu, ginie zarówno z powodu elementarnego zatrucia toksynami, jak i kosztem wewnętrznego konkurenta dla produktów biologicznych - raka.
Istnieje inne niebezpieczeństwo. Organizm genetycznie zmodyfikowany nie jest substancją, ale wciąż jest nowym bytem, rodzajem slonopotamusa, centaura lub bakterii niewidzialnej gołym okiem, i powinien być traktowany jako istota zdolna do niezależnego życia, być może nie pod kontrolą Stwórcy. Przodek stonki ziemniaczanej nie przyciągał nawet ziemniaków, a to, co dzieje się teraz na polu ziemniaka, nie jest znane, chyba że noworodek. Ponadto mamy już okazję zobaczyć, do czego może doprowadzić modyfikacja genetyczna. Nawiasem mówiąc, nie jest to wynalazek tego dnia, ale wynalazek, który ma już wielowiekową historię - wszystkie znane krzyże osła i konia - muła. Pomimo historycznej długowieczności tego eksperymentu, mamy stabilny wynik produktu: wysoką wytrzymałość fizyczną i całkowitą bezpłodność. Ale to, jak organizm genetycznie zmodyfikowany zachowuje się w interakcji (nawet przypadkowej, nieprawdopodobnej) z ludzkim genomem, nie jest nawet wyobrażeniowy.

Co teraz zrobić z modyfikacją genu?

Jeśli chodzi o produkty mono takie jak kwas cytrynowy, cukier lub olej roślinny, gdzie ciężar właściwy ciał obcych jest obliczany w ułamkach procenta, a białko jest prawie nieobecne, to otrzymuje się je z produktu genetycznie zmodyfikowanego lub nie, moim zdaniem, nie jest tak ważne. Produkty uboczne są neutralizowane w procesie technologicznym, a niebezpieczeństwo z nich wynikające jest zminimalizowane.
A jeśli jest to genetycznie zmodyfikowany produkt białkowy, a nawet żywy, to jest to ogromny problem. Moim zdaniem, jeśli jego objętości są już wysokie, ujawniają się zalety i skutki uboczne, wtedy przy braku przeciwwskazań zaleca się karmienie produktu bydłem, a ludzie powinni jeść mięso lub mleko od tych zwierząt. Mowa oczywiście dotyczy produktywnego zwierząt gospodarskich, ponieważ dla reprodukcyjnego bydła pod względem odżywiania i eksperymentów na jego genotypie konieczne jest traktowanie prawie tak uważnie, jak na osobę.
W pozostałych kwestiach modyfikacji genetycznej konieczne jest, moim zdaniem, ograniczenie się do ostrożnych eksperymentów kontrolowanych przez społeczeństwo, w tym "dobrych" dla ich postępowania, do ujawnienia stopnia dopuszczalności modyfikacji genów, a przede wszystkim do rozwoju tradycyjnych rodzajów żywności. Co więcej, możliwości opracowania objętości tych gatunków są dalekie od wyczerpania.
O dziwo, nasza rosyjska "odmienność" często nas ratowała. W tej "odmienności" mamy szanse wygrać (a przynajmniej stracić mniej niż zwolennicy modyfikacji genu).
Po pierwsze, to jest nasze zacofanie. Podczas gdy będziemy musieli opanować "nowe rozkosze" modyfikacji genów, jej zwolennicy staną twarzą w twarz z czołem, a w obliczu potencjalnej śmierci pomyślą o jej zwalczeniu.
Po drugie, nasza mentalność daczy. W większości krajów rozwiniętych nie ma takich witryn krajowych, jak nasze. Biorąc pod uwagę ilościową obfitość produktów w tych krajach, wydaje się, że nie ma potrzeby uprawiania pomidorów i ogórków, i tak dalej, z faktu, że rośnie on obficie wyłącznie w naszych domkach letniskowych.
Przy dużej masie sprzedawców trudno jest śledzić każdego. Ponadto, przy przedłużaniu łańcucha między polem a żołądkiem, potrzebne są specjalne metody konserwacji. Ale to, jak mówią, to ich problem.
Nasi właściciele daczy, którzy uprawiają swoje produkty, jeśli to konieczne i wyłącznie dla siebie, otrzymują go i lepszą jakość (pod względem zdrowotnym). A cała modyfikacja genów pasuje do powiązanej hybrydyzacji ze znanym napisem na workach z nasionami - "F1".
Ci, którzy eksperymentują w swojej daczy z genetycznie zmodyfikowanymi ziemniakami lub innymi produktami, niech robią, co chcą, to ich własny biznes. Chociaż to jest ich własny biznes i się kończy. Jak tylko będą mieć problemy ze zdrowiem, przestanie to być tylko ich osobisty interes, ponieważ będą one traktowane kosztem innych.
Wiadomo, że jadalne jabłko jest obecnie powszechnie uznanym symbolem ekologicznej czystości produktu. Jak się dowiedzieć, czy skorpion z ludzką głową stanie się symbolem genetycznego zagrożenia, ugryzieniem w głowę i rodzajem testu na czystość genową ziemniaków może być paradoksalnie jego sympatia ze stonką Colorado.