Czy warto "garbić" w ogrodzie?


Powodem mojej notatki były rozmowy letnich mieszkańców na emeryturze, którzy czekali pewnego lata na jednej z miejskich linii autobusowych do aranżacji ogrodowych:
- Dobrze, że transport zaczyna chodzić wcześnie. Przez chłód można kopać głębiej w ogrodzie i odpoczywać w upale. Mimo, że mamy własny samochód, czy możesz poczekać na młodość, kiedy będą mieli wystarczająco dużo snu i razem.
- Więc mam taki obraz. Zegar przyjdzie o dziesiątej jedenastej i pierwsze pytanie: co jest dzisiaj smaczne na lunch? To prawda, czasami dbają o siebie. Przynieś mięso i zacznij grillować kebaby. A potem mają spokojną godzinę, spacer do rzeki, a tutaj, patrzysz, a dzień się kończy.
- I jakoś wróciłem z ogrodu z moim synem, wyglądam: jest KamAZ, załadowany łajnem. Mówię: "Och, szkoda, że nie wziąłem ze sobą pieniędzy, musiałbym to wziąć, ziemia nie widziała nawozów od pięciu lat. A syn, dowiedziawszy się o cenie, odpowiada: "Co ty, szalony, 3000 na gówno? Ile można kupić ogórki za te pieniądze!? "
- A moje dzieci tak mówią: "Ogród jest potrzebny do odpoczynku, a nie do" przeczucia "na nim. A jeśli coś jest potrzebne, poszedłem i kupiłem je na rynku, dzięki Bogu, teraz mają wszystko. " Mówię im, że musimy zbierać czarne porzeczki - jest na granicy upadku, a dzieciaki poszły na targ i kupiły wiadro moreli. Zrobili dżem, aw odpowiedzi: "No cóż, po co cierpieć z jagodami, kiedy można z łatwością ugotować dżem i smaczniej niż porzeczka?"

... To są stwierdzenia młodych i starych. Jakie powiedzenia! Możesz nie tylko usłyszeć to wszystko, ale także zobaczyć to na własne oczy. Patrzę jakoś na mojego sąsiada, wyrywając z ogrodu warzywnego ogromne wybrzeże krzaków wyrwanych z agrestu, pokrytych pełnymi dojrzałymi jagodami. Zapytałem: "Co się stało?" A on odpowiedział: "Tak, nic się nie stało, po prostu nie mieliśmy nikogo, kto chciałby go odebrać, ale nie było na to czasu". Sympatyzowałem z sąsiadem: wiem, jak wiele pracowitości dostał od tej uprawy i co musiał znieść, rzucając ją na składowisko.
Tak, czasy się zmieniają. Obecnie na rynku wszystko można kupić. Ale ktoś musi to wszystko zrobić! Wydaje się, że "wszystko to" jest konieczne tylko dla osób starszych. A gdy wstali wcześnie rano, pospieszyli do kolejki na autobus, a potem w tym, dusznym i pełnym tego, udali się do swojej "hacjendy". Nie narzekają na swój los. Ogród jest ich materialnym i duchowym wsparciem. Pomaga im zdobyć siłę duchową, wiarę w przyszłość. A praca na ziemi dla nich nigdy nie była uciążliwa.
Pamiętam lata 70. Pomyślał, że to szczęście, gdy przyszła moja kolej, by zdobyć działkę o czterech splotach. Został przydzielony dwa kilometry od przystanku autobusowego w bagnistym masywu zarośniętym krzewami. W drodze można było tylko marzyć. Ale minęły lata, a nasza niedogodność zamieniła się w kwitnący ogród.
Wielu ogrodników, "utalentowanych" w tamtych czasach, i wciąż na nich porowych. Do dziś pokonują dystans dwóch kilometrów, ciągną za sobą wiaderka i plecaki i przenoszą owoce swojej pracy do mini-wózków. Nie upokarza ich, nie robi. Taki jest ich udział. I nie potępiają tych, którzy pędzą obok nich na "Merce" w towarzystwie tych, którzy z początkiem "przemian demokratycznych" opanowali rozległe obszary żyznej ziemi nad jeziorem, ci, którzy podczas reformy zdołali zbudować na niej całe fortece. Starsi ludzie nie rozumieją ich, są z innego świata.
... czasy się zmieniają. Lata mijają, miesiąc zostaje zastąpiony innym. Jesienią i zimą wiosna znów nadejdzie i rozpocznie się nowy sezon letni. Naprzód, przyjaciele, naprzód ścieżkami twojego pięknie zadbanego ogrodu. Będziemy nadążać za duchem czasu. Życie toczy się dalej ...


Alexander NIKONOV
Tatarstan, Niznekamsk



W końcu nie dla siebie, na sprzedaż!

Kiedy moi rodzice kupili fabułę we wsi, mój mąż i ja byliśmy szczęśliwi: starzy ludzie będą na powietrzu przez całe lato, a Ty możesz zabrać dzieci z miasta. Rodzice gorliwie przygotowywali się do pracy, ale zamiast klombów i trawników zrobili łóżka i sadzili pomidory, ziemniaki i inne rośliny ogrodowe. Aby przekonać ich, że nie jest to ekonomicznie opłacalne, nie mogliśmy. Obliczyłem koszt dojazdu z miasta do wioski, ile pieniędzy wydano na nasiona, sadzonki i inne koszty ogólne i pokazałem moje kalkulacje moim rodzicom. "Tak, możesz kupić wszystkie ziemniaki na rynku za te pieniądze! - nalegałem na nich. - Możesz uzyskać wszystko od swoich sąsiadów. I odpoczywasz. Gdzie tam! Ogród nadal "sadził". To prawda, że było wystarczająco dużo miejsca na kwiaty, więc w końcu mój mąż i ja machaliśmy rękami: niech się bawią.
Ale kiedyś taki był przypadek. Poszedłem do sąsiada i zobaczyłem, że kobieta bezlitośnie podlewała plantację ziemniakami z toksycznymi chemikaliami. "Torturowany stonki ziemniaczanej", podzieliła się swoim problemem. "Co robisz! - Byłem przerażony. "Nie możesz wylać tak wielu trucizn na ziemniaki, jesteś zatruty!" "Nie jestem zatruciem," powiedziała. "Ten ziemniak nie jest dla nas, ale na sprzedaż".
Odtąd spojrzeliśmy inaczej na pracę rodzicielską i jesteśmy im bardzo wdzięczni.


Olga TKACHEVA
Samara