"Sterylny" obszar. Czy jesteś za czy przeciw?


My, letnimi mieszkańcami ziemi wołgogradzkiej, osłabliśmy z powodu 45-stopniowego upału ubiegłego lata,
a nasze rośliny ucierpiały jeszcze bardziej. Ale jakiej lekcji dowiedziałem się tego lata dla siebie i chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami.


W godzinach popołudniowych praca w ogrodzie była niemożliwa i postanowiłem odwiedzić moją długoletnią znajomość, która dwa lata temu kupiła letnią chatkę w naszym ogrodzie partnerskim. Jego działka znajduje się wzdłuż wąwozu, a dla wszystkich, którzy tam mieszkają, byliśmy zazdrośni o białą zazdrość. Mają zupełnie inny mikroklimat: w końcu las rośnie wzdłuż wąwozu. Drzewa są ogromne, krzaki głogu, dzika róża, ciernie, dużo pokrzywy - nie trzeba biegać w poszukiwaniu zielonego nawozu. Powietrze jest tutaj czyste, wypełnione aromatem (sosnowy gaj rośnie za wąwozem), chcesz oddychać i oddychać.

Dwa lata później

I co widziałem tutaj za dwa lata? Na miejscu mój przyjaciel miał taką czystość, że upuściłeś igłę - od razu zauważysz, nie ma ani jednego źdźbła trawy na łóżkach czy w ogrodzie, a co najważniejsze, byłem bardzo zszokowany - las został wycięty wzdłuż wąwozu, naprzeciw jego miejsca. "Co zrobiłeś?" Zapytałem ją. Nie otrzymano odpowiedzi.
Miałem wiele do zobaczenia "sterylnych" obszarów, ale ten przewyższał wszystkie pozostałe. Patrząc na ziemię cierpiącą na palące słońce, zasugerowałem przyjacielowi, aby położył się w ogrodzie obok sadzenia pieprzu i truskawek wczesnym rankiem i kładł się do wieczora, a następnie podzielił się moimi wrażeniami.
Ogólnie rzecz biorąc, poleciłem mojemu przyjacielowi napisać różne gazety i czasopisma oraz przeczytać więcej artykułów na temat ekologii działki ogrodowej. Przypomniała jej, że dwa lata temu jej mieszkaniec był góralem - rdestem. Nie było "gołych" ścieżek, ponieważ rdestowiec toleruje deptanie, rośnie dobrze po koszeniu, rośnie na ubitych glebach, jest odporny na suszę, a co najważniejsze, chroni ziemię przed erozją słońca, wody i wiatru.

Ekologia daczy

Z jaką starannością my, niefortunni ogrodnicy, ogrodnicy, czasami łamiemy ekologiczną równowagę, w rezultacie poddajemy nasze dacze wszelkim klęskom żywiołowym.
Korzystając z tego "sterylnego" miejsca, przekonałem się, że uprawy ogrodowe i ogrodowe słabną, ich odporność na szkodniki i choroby maleje, a nie przybywają tu pszczoły, trzmiele czy motyle, zapylacze roślin.
Nie zgadzam się z opinią niektórych amatorów ogrodnictwa i specjalistów, którzy proponują usunięcie wszystkich chwastów z ogrodu i ogrodu. Cóż, mój przyjaciel je usunął, zmiecie wszystko za pomocą miotły. W rezultacie wszystkie rośliny uprawne zaczęły cierpieć z powodu gorąca, szkodników i elementów.
Kiedy 4 lata temu nabyłem moją fabułę, była ona również "czysta", nie było widać żadnego zielska. Zelenka w ogrodzie była szara, cała popękana. Nosiłem zhivuch korzenie, piołun, wrotycz pospolity, barwinek z lasu, wysiewam rumianek, szałwię, budru, jaskier, sadziłem wszy, które nie chciały rosnąć na mojej "pustyni", przeszczepiono sporysh, korzenie łopianu, żywokost, zasiadłem waleriany. Sąsiedzi patrzyli na mnie, jak gdyby byli chorzy, jakby nie byli przyjaciółmi z głową (teraz są rozpoznawani). Ale ich nie słuchałem. Na obwodzie obsadzono porzeczki leśne, dzika róża, kalina.
A teraz sąsiedzi, krewni - wszyscy spoczną na mojej letniej chatce. A rośliny są dobre. Na przykład wśród tej zieleni w dawnych piaskach krzewy malin Prestige, tak smaczne i duże, rosły dziko, że dusza się raduje. A w ogrodzie na drugi rok słowiki śpiewają, pszczoły i trzmiele brzęczą w ogrodzie, motyle siedzą na żywopłocie. Ścieżki pokryte są rdestem, jak solidny dywan, nie są zmywane przez deszcz, słońce nie pali.

Jaki jest sekret wielkich żniw?

Doszedłem do wniosku, że sekretem wielkich zbiorów w ogrodzie jest nie tylko kupowanie sadzonek, uczenie się ich podlewania, nawożenia i spryskiwania. To nie wystarczy. Letni mieszkańcy potrzebują przynajmniej elementarnej wiedzy o ekologii - nauce o relacji organizmów żywych do środowiska. Musimy żyć w zgodzie z naturą i zgodnie z jej prawami, zbiory będą ciężkie, przyjazne dla środowiska, a zatem przydatne. I żadne klęski żywiołowe dla ogrodników i ogrodników nie będą straszne.
PS A już drugi rok już sąsiad niósł rośliny z lasu i mulczące pnie drzew, resztki roślin już się nie palą, ale kompost, nie zamiata mioteł, ale rosną na nich trawa. Jestem z niej szczęśliwy.

Sukcesy we wszystkich sprawach!